Liturgia Dnia

Komentarze 7 komentarzy

avatar

To Bóg zbawia

Jezus nie przyszedł, aby zniszczyć prawo szabatu. On przyszedł zbawić człowieka. Ale zbawienie jest owocem wiary w Niego. Dlatego fałszywe przekonania o źródle zbawienia muszą zostać zdemaskowane. Jest to trudne, bowiem nie tylko faryzeusze w starożytności, ale także i my z niezwykłą łatwością budujemy naszą religijność, opierając ją na skrupulatnym wypełnianiu formułek wiary, tradycji czy zwyczajów. Czujemy się sprawiedliwi, bo to my się dobrze modlimy, bo to my chodzimy systematycznie na Mszę św. itd. A zbawienie jest darem od Boga dla tych, którzy wierzą i kochają.

Pomóż mi, Panie, wykorzeniać pychę, która wzrasta na poczuciu bycia pobożnym, dobrym, sprawiedliwym. Daj mi serce otwarte, abym dostrzegała brata w potrzebie także „w dzień szabatu”.

avatar

Dla Boga nie jesteśmy anonimową zbiorowością. Katolicy czy Polacy to ludzki sposób klasyfikowania. Bóg natomiast dostrzega każdego z nas indywidualnie i tak nas traktuje. A to znaczy, że w powołaniu, którym nas obdarza, uwzględnia nasze zalety i liczy się z naszymi słabościami. Żaden z apostołów nie był powołany, aby realizować jakąś własną misję, według swego pomysłu, ale by kontynuować misję Jezusa. Ojciec, matka, mąż, żona, ksiądz, zakonnica to tylko różne imiona i różne wymiary tej samej misji budowania królestwa Bożego. Misji, do której każdy powołany jest osobiście przez Boga.

Panie, kiedy nachodzą mnie wątpliwości, czy ja rzeczywiście nadaję się do głoszenia Ewangelii, wzywania do nawrócenia, budowania królestwa, wówczas obdarzaj mnie pewnością, że Ty wiesz, kogo powołałeś.

avatar

Szczęście

Bycie biednym, głodnym, płaczącym, znieważonym i odrzuconym na pewno nie jest niczyim celem życia ani ideałem. Ale Ewangelista podkreśla, że to wszystko czyni nas szczęśliwymi, jeśli jest doświadczane z powodu Jezusa. Nikt się nie gorszy wyznaniem miłości: „Mogę żyć o suchym chlebie, byle tylko z tobą”. Raczej nas taka miłość zachwyca. A przecież Jezus ofiaruje nam swoją nieskończoną miłość i pragnie, abyśmy w niej odkryli źródło naszego życia i szczęścia. Szczęścia potężniejszego niż bogactwo, ważniejszego niż sytość, radośniejszego niż śmiech, bardziej zaszczytnego niż pochwały.

Boże, Ty mnie kochasz miłością nieskończoną i chcesz, abym był szczęśliwym świadkiem tej miłości. Nie daj mi zagubić się w pragnieniach bogactwa, pewności jutra, zabawy czy popularności, ale pomóż mojej woli być zawsze przy Tobie.

avatar

Kiedy nieprzyjaciel zasługuje na miłość?

Pierwszym warunkiem kochania nieprzyjaciół jest słuchanie Jezusa. Drugim – wierne trwanie przy Nim i pragnienie świadczenia o Nim. Trzecim – uznanie, że kochać oznacza ofiarować siebie. Dopiero wtedy miłość do nieprzyjaciół staje się możliwa i nie ma w niej nic z uczuciowych uniesień ani perwersyjnego przywiązania do tego, co nas niszczy i zabija. Ona jest darem czynionym z własnego życia (zdrowia, czasu, pieniędzy) w imię Chrystusa. To nie my jesteśmy zdolni do kochania nieprzyjaciół, ale Chrystus w nas. Dlatego dopiero taka miłość zaczyna naprawdę świadczyć o wierze w Jezusa.

W obliczu tych, którzy na różny sposób odbierają mi życie, Panie Jezu, nie pozwól mi nigdy wątpić, że jedynym dawcą życia jesteś Ty i jestem dla Ciebie cenna

avatar

Ewangelizująca wspólnota

Wcześniej, w szóstym rozdziale, Łukasz przytacza listę imion dwunastu apostołów, których Jezus wybrał po całonocnej modlitwie. Teraz w ten sam sposób, z imienia, podaje listę kobiet, które towarzyszyły Jezusowi. One nie zostały wybrane, przyłączają się do grona uczniów dzięki doświadczeniu uzdrowienia. Ich obecność przy Jezusie wynika z wdzięczności wobec Tego, który pochylił się nad ich cierpieniem. Jednak to Jezus, który jest Nauczycielem, zgromadził tę wspólnotę, jej przewodzi i czyni ją misyjną. Ona zapowiada Kościół. Dlatego muszę sobie postawić pytania: Jakie jest moje miejsce w tej wspólnocie? Jaka jest moja misja?

Panie, Twoja obecność sprawia, że Kościół jest wspólnotą, która ewangelizuje. Spraw, abym poznał w niej swoje miejsce i abym wypełniała misję, którą dla mnie przewidziałeś.

avatar

„Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością…”podczas dzisiejszego rozważania Słowa Bożego towarzyszyła mi jedna myśl i jeden obraz: szczęśliwych i radosnych uczniów, którzy powrócili z misji, którą dam im Pan. Czy ja cieszę się z tego co obecnie robię? Czy cieszy mnie moja posługa, moja praca, moje obowiązki? Czy umiem po pracy, przyjść tak jak uczniowie z radością do Pana i opowiedzieć Mu o dniu pełnym rożnych doświadczeń, czasem skutku, co mnie spotkało? Czy chcę z Nim rozmawiać na te takie proste i codzienne tematy? A może zostaję z tym sama? Nie dzielę się tym z nikim nawet z moim Oblubieńcem?
Panie Jezu, Ty już przeszedłeś tę drogę…bądź ze mną i daj mi radość z przebywania razem z Tobą. Abym tak jak tych siedemdziesięciu dwóch, wracała do Ciebie z radością, z entuzjazmem opowiadała ci co udało mi się zrobić, nad czym zapanować…Amen

avatar

Źródło naszej siły

Uczniowie proszą o wzrost wiary, a Jezus ukazuje im jej owoc. Nie jest nim jednak zdolność wyrywania drzew z korzeniami, ale służba bliźniemu, nawet jeśli tym bliźnim jest ktoś od nas tak zależny, jak sługa od pana. Dlatego prośba o wiarę jest faktyczną prośbą o całkowitą przeminę naszej hierarchii wartości, tak aby pan mógł służyć swoim sługom. Tak czyni Chrystus. Dlatego autentyczna wiara zawsze przemienia nasze życie, upodabniając nas do naszego Mistrza. Takiej przemiany nie da się udawać, tak jak niemożliwe jest w ludzkich relacjach służenie swoim sługom.

Udziel mi, Panie, pokory koniecznej do modlitwy o wiarę, bowiem wielkość wiary mierzy się wielkością daru, jaki potrafimy uczynić z własnego życia dla drugiego człowieka.

Wyślij komentarz