Pielgrzymka życia do Ziemi Świetej

Jerozolima 2„On sam wybrał świętą ziemię i urodził się w Betlejem” to słowa piosenki Arki Nowego. Tam, gdzie na świat przyszedł Jezus, gdzie nauczał, uzdrawiał, głosił; gdzie zmarł i zmartwychwstał Jezus Chrystus – tam, na tej ziemi, dane mi było być razem z Siostrami i Kapłanami naszej Diecezji. W ramach Roku Życia Konsekrowanego 30 Sióstr różnych Zgromadzeń (elżbietanki, boromeuszki, służebniczki, karmelitanki Dzieciątka Jezus) odbyły „podróż życia”. Od 18 XI do 25 XI 2015 r. chodziliśmy po Świętej Ziemi. Być może dla większości z nas podróż do Ziemi Jezusa Chrystusa była odległa, być może nierealna do zrealizowania, ale wyroki Boże są niezbadane, a Jego miłosierdzie niezgłębione. To, co wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. Propozycję pielgrzymki przyjęłam, jako dar z nieba, uśmiech Boga i dar dobrodziejów, dzięki którym mogłam pojechać. Naszym przewodnikiem i organizatorem był Ks. Tomasz Kusz. Towarzyszyło mu dwóch Księży Proboszczów: Ks. Piotr Siemianowski i Ks. Janusz Malczyk. Pierwsza część naszej pielgrzymki to Betlejem i okolice: Betania, Jerycho, Pustynia Judzka, Ain Karem, Grota Mleczna, bazylika Narodzenia, Pole Pasterzy, Jerozolima, Góra Oliwna a tam: Betfage, kościół Pater Noster, Ogród Oliwny, Bazylika Narodów (miejsce zdrady), Via Dolorosa – droga krzyżowa zakończona w bazylice Bożego Grobu, Syjon Chrześcijański m.in. Wieczernik, kościół zaparcia się Piotra, kościół św. Anny. Byliśmy też w Muzeum Holokaustu. Druga część to Nazaret, do którego przenieśliśmy się po 5 dniach pobytu w Betlejem. Zwiedziliśmy m.in. Górę Tabor z Kościołem Przemienienia, Kanę Galilejską, Bazylikę Zwiastowania, Tabga, Jezioro Galilejskie, Kafarnaum, Jardenit – Jordan, Banias, Cezareę Filipowa, Karmel – kościół Stella Maris.Zobacz zdjęcia…

„Jerozolimo – miasto święte! Liczne narody przyjdą do ciebie z daleka i mieszkańcy wszystkich krańców ziemi do świętego twego imienia” (Tb 13, 10). Spośród barwnego tłumu pielgrzymów wielu ras i języków, kontynentów czułam się jednym z tych, co przybyli z krańca ziemi. Przepiękna panorama tego miasta widziana z Góry Oliwnej przywoływała mi na pamięć słowa psalmu: „Jak góry otaczają Jeruzalem, tak Pan swój lud otacza, teraz i na wieki” (Ps 122, 3). Jerozolima to wyjątkowe miasto na mapie świata, upatrzył je sobie sam Bóg –Jahwe, Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba, „Ten, Który jest”. Każde z tych miejsc rodziło wiele przeżyć, modlitwę serca i ogromną wdzięczność, że mogę tu być, dotykać śladów obecności Jezusa, Jego Matki, Przyjaciół, uczniów. Każda chwila pobytu w Ziemi Świętej zapisała się głęboko w moim sercu, każdą nawet tę najmniejszą pragnę zachować w moim sercu na zawsze, każdą chce dzielić się z innymi. Już pierwsze chwile na lotnisku w Tel Awiwie dawały się we znaki, mimo pory wieczornej dało się wyczuć klimat nieco inny od naszego.

Po przybyciu do Betlejem, gdzie nocowaliśmy w hotelu św. Michała Archanioła, pełni wrażeń po podróży udaliśmy się na spoczynek, aby następny dzień naszego pobytu zacząć w pełni sił. Na sam początek Betania, czyli inaczej Dom Ubogi, Łazarzewo, leży niedaleko Jerycha. Jest to miasto przyjaciół Jezusa: Marty, Marii i Łazarza. Jezus kochał spokój, jaki tu panował, dlatego często tu przebywał w ich obecności. To tu Jezus powiedział m.in. do Marty słowa: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało, albo tylko jednego. Maria obrał najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Drugim miejscem w tym dniu było Jerycho, gdzie Jezus powiedział do Zacheusza: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”, a także przy drodze uzdrowił niewidomego. Jerycho to najstarsze oraz najniżej położone miasto na świecie. Z niego udaliśmy się na Górę Kuszenia, inaczej góra kwarantanna, góra 40 dni, która znajduje się na Pustyni Judzkiej. Ze szczytu tej góry roztacza się piękny widok na dolinę Jordanu i Góry Moab. Tutaj Szatan ukazał Jezusowi piękno i bogactwo tego świata. Aby znaleźć się w grocie, gdzie Jezus był kuszony, trzeba wjechać kolejką. Tu też w skale znajduje się klasztor Greków Prawosławnych. Jadąc na Pustynię Judzką, która nie tylko jest piachem, ale są też tam groty i skały, wstąpiliśmy nad rzekę Jordan – tu gdzie Jan Chrzciciel nawracał, gdzie rzeki Jordanu się rozstąpiły, aby Izraelici mogli przejść na drugi brzeg pod wodzą Jozuego. W tym miejscu cała nasza grupa mogła na nowo odnowić swoje przyrzeczenia chrzcielne. Tutaj usłyszeliśmy, że mamy być „reklamą”, „bilbordem”, który pokazuje Jezusa. Rzekę Jordan widzieliśmy w trzech odsłonach i każde miejsce było wyjątkowe, inne. Pełni wrażeń wróciliśmy do hotelu na nocleg.

Drugi dzień naszej pielgrzymki spędziliśmy w okolicach Bazyliki Narodzenia. Aby wejść do miejsca, gdzie na świat przyszedł Jezus, trzeba było oddać pokłon, co każdy chętnie uczynił, przechodząc przez tzw. Drzwi Pokory o wysokości 120 cm. Nigdy się nie spodziewałam, że będę w tym miejscu, że dotknę gwiazdy, upamiętniającej miejsce, gdzie na świat przyszedł Jezus, że będę uczestniczyć we Mszy Św. w Grocie, gdzie była złożona, owinięta w pieluszki Maleńka Miłość, że odbędzie się chyba jedna z najpiękniejszych adoracji życia. Dzięki uprzejmości Franciszkanów w ciszy, modlitwie, skupieniu, zadumie byłam tak blisko, mogłam dotknąć, zobaczyć, być… Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia były całkiem inne, kiedy czytałam, rozważałam opis narodzin Jezusa przed oczami stawały te piękne miejsca, łatwiej było mi to sobie wyobrazić, jakby popatrzeć oczami wyobraźni na te wszystkie sytuacje, które tam miały miejsce. Każdego dnia wracam wspomnieniami do tamtych dni. Stajenka, pole pasterzy, niemowlę owinięte w pieluszki, Rodzina Święta, kolędy… to już nie to samo. Następnie udaliśmy się do Ain Karem miasta leżącego 8 km od Jerozolimy. To tu przez góry szła z pośpiechem Maryja, która mimo stanu błogosławionego szła służyć swojej krewnej. Tu Maryja wypowiedziała radosne „Magnificat”. Znajdują się tu dwa kościoły: jeden w miejscu domu Zachariasza i Elżbiety, gdzie narodził się Jan Chrzciciel – tym kościołem opiekują się Franciszkanie. Drugi, kościół Nawiedzenia, został wzniesiony na pobliskim wzgórzu. Jest to tzw. daccia, czyli miejsce, gdzie wg. tradycji ukryła się, mieszkała Elżbieta aż do czasu rozwiązania. Znajdują się tu na murze wokół kościoła tablice z tekstem „Magnificat”. Kolejne dni naszego pobytu to Jerozolima, a także Bazylika Zwiastowania, Góra Tabor, Kana Galilejska. Zwiedzanie zaczęliśmy od Betfage, czyli miejsca, z którego Jezus uroczyście wjechał do Jerozolimy; to wydarzenie upamiętnia procesja w Niedzielę Palmową. Następnie przeszliśmy do miejsca wniebowstąpienia – Imbomon. Byliśmy też z w kościele Pater Noster (Ojcze nasz), w kościele Dominus Flevit (Pan zapłakał). Kaplica ta przypomina łzę, a z tyłu ołtarza umieszczono okno, przez które można podziwiać Starą Jerozolimę. Następnie odwiedziliśmy Kościół Getsemani, czyli Bazylikę Narodów, bazylikę konania, w której znajduje się kamień upamiętniający agonię Jezusa. Jest to miejsce uświęcone modlitwą, w kościele znajdują się trzy ważne mozaiki: Pocałunek Judasza; pytanie Jezusa do żołnierzy: Kogo szukacie? oraz: Przyjacielu, po coś przyszedł? Do ogrodu Getsemani z drzewami oliwnymi przyszedł Jezus ze swoimi uczniami, tu zaczął czuć trwogę, tu Judasz zdradził, dlatego na Bazylice Narodów jest 11 małych kopułek (symbol Apostołów), brakuje jednej – co symbolizuje zdradę Judasza. Później wdrapaliśmy się na Górę Oliwną, która wznosi się prawie 100 m ponad stare miasto Jerozolimy. Stąd rozprzestrzenia się piękny widok na całą Jerozolimę. To tu Jezus przychodził często ze swoimi uczeniami, aby się modlić, tu uczył ich modlitwy Ojcze nasz, tu zapłakał nad Jerozolimą, zapowiadając jej upadek i zniszczenie. Na Górze Oliwnej odwiedziliśmy nasze Siostry, które prowadzą sierociniec. Jerozolima to miasto Boga, tam zobaczyliśmy wzgórze świątynne Syjon, a przy nim Syjon chrześcijański. Pięknym przeżyciem była Eucharystia, Uczta Miłości i dobroci, celebrowana w wieczerniku franciszkańskim – niedaleko tego prawdziwego wieczernika – Cenacolo, czyli sali na górze, gdzie Jezus spożył z uczniami Ostatnią Wieczerzę i gdzie Jezus ukazał się dwa razy Apostołom po Zmartwychwstaniu, a w dniu pięćdziesiątnicy zesłał na nich Ducha Świętego. Tu miało też miejsce zaśnięcie Matki Bożej. Znajduje się tu też grób Króla Dawida. Gallicantus to kościół, który wznosi się nad Doliną Cedronu. Upamiętnia on miejsce, na które został przyprowadzony Jezus, aby zostać osądzonym przez Sanhedryn. Na dziedzińcu Piotr zaparł się trzy razy Jezusa, dzisiaj w tym miejscu jest kościół zaparcia się Piotra, kościół „Piania koguta”. Tu też znajdują się schody Kajfasza, tzw. Schody Jezusowe, Rzymskie, które łączyły miasto Dawida z wyższymi partiami Jerozolimy z najważniejszym Wzgórzem świata – wzgórzem Golgoty. Szczególnym miejscem chyba dla każdego uczestnika naszej pielgrzymki była Bazylika Bożego Grobu, która zawiera i jednoczy w sobie wszystko, co przetrwało z biblijnej Golgoty: wzgórze, na którym Jezus był ukrzyżowany oraz grób, w którym był złożony po zdjęciu z krzyża. Pierwszym ważnym miejscem jest kamień, na którym przygotowywano ciało Jezusa do pochówku. To tu Maryja namaściła i owinęła w płótno ciało Jezusa. W powietrzu unosi się delikatny zapach wonnych olejków, którymi kamień namaszczany jest przez mnichów bizantyjskich i liczne rozmodlone kobiety. Potem krętymi schodami weszliśmy na szczyt Golgoty, gdzie przybito Jezusa do krzyża, gdzie dokonało się nasze zbawienie. Tam w jego krwi zostały zatopione wszystkie grzechy świata. Skała Kalwarii wznosiła się 15 m nad ziemią i była podobna nieco do czaszki. Na szczycie znajdują się dwie kaplice: grecka, usytuowana dokładnie w miejscu ukrzyżowania oraz łacińska, położona w miejscu, gdzie Jezusa obnażono z szat i przybito do krzyża. Skała Kalwarii jest widoczna pod ołtarzem poświęconym Matce Bożej i w kaplicy Adama. Przeszliśmy też Via Dolorosa, czyli drogą krzyżową, trasą, którą szedł Jezus od Pretorium aż do Kalwarii. Atmosfera drogi krzyżowej, którą przeszliśmy, była zdecydowanie inna niż ta, panująca podczas nabożeństwa w naszych kościołach. Ogromny szum, krzyk sprzedawców, duży tłok, walka o chwilę skupienia, gdyż wszystko wokoło rozpraszało. Przemierzając te stacje, pomyślałam sobie, że ja też idę tą ciasną drogą, którą szedł Jezus. Wtedy wyglądało to podobnie, dużo ludzi, hałas, a Jezus idzie z krzyżem, wkracza w codzienność tych ludzi, zapewne nikt z nich nie zdawał sobie sprawy z tego, że na ich oczach dokonują się wielkie dzieła Boże, że rozgrywają się nasze ludzkie losy, że dokonuje się nasze zbawienie. Ludzie mijali Jezusa, tak jak teraz mijają ludzie nas, kroczących śladami Zbawiciela. Niektóre stacje drogi krzyżowej mają kapliczki, ale niektóre są tylko zaznaczone np. stacja VI w kółku z krzyżem jerozolimskim. Dzięki uprzejmości O. Franciszkanów dane nam było uczestniczyć we Mszy Św. w Bożym Grobie. Podczas Mszy uświadomiłam sobie, że uczestniczę w tej chwili, gdy Apostołowie biegli do grobu, gdy przyszły tu kobiety, aby zabrać Jezusa, i gdy weszli i zobaczyli, że Go nie ma. Było to mocne przeżycie, kiedy dotykałam płyty, czując się troszeczkę jak owe osoby. Przyszłam tu i zobaczyłam pusty grób… Tego dnia nic nie przeszkadzało, żeby wstać o 4:00, po to, aby ponad 3,5 godziny spędzić w prawie pustej Bazylice, na spokojnie, w ciszy i zadumie pomodlić się, dotknąć wielu miejsc, po prostu być. Być tu, gdzie Jezusa nie ma, bo Zmartwychwstał. Po całodziennej wyprawie znaleźliśmy się w Nazarecie, gdzie wieczorem byliśmy na Adoracji w Domku Maryi. Będąc na Górze Tabor zobaczyliśmy, że kościół Przemienienia na Górze jest w kształcie namiotu. Główna nawa to miejsce – namiot przemienienia Jezusa, boczne kaplice to „namioty” Eliasza i Mojżesza. Płynęliśmy łodzią po Jeziorze Galilejskim, piękne widoki i otoczenie tego miejsca przypomniało sceny ewangeliczne, jak Jezus powołał swoich uczniów, gdzie Apostołowie łowili ryby, jak Jezus ukazał się uczniom po Zmartwychwstaniu. Byliśmy też w miejscu „Mensa Christi – stół Pański”, gdzie Jezus przygotował śniadanie wielkanocne dla Apostołów, a także w miejscu Prymatu Piotra – tam, gdzie Jezus trzykrotnie pytał Piotra, czy Go kocha. Szczególnym momentem podczas rejsu po Jeziorze Galilejskim było wciągnięcie na maszt flagi Polski przy śpiewie naszego hymnu, a następnie odśpiewanie „Barki” – słowa tej pieśni zawsze miały dla mnie wielkie znaczenie, szczególnie w tym miejscu wybrzmiało to mocno, dlatego dziękowałam Bogu za powołanie, za Jego wezwanie: „Pójdź za Mną” skierowane także i do mnie. Podczas tej podróży, gdy byliśmy już daleko od brzegu, nagle wyłączono silniki i nastała wilka cisza… Ksiądz czytał Ewangelię, a ja stałam ze wzrokiem utkwionym w jezioro i przyszła taka myśl, obraz z Ewangelii, kiedy Jezus ucisza jezioro, taka niesamowita chwila… Odwiedziliśmy też Kafarnaum, miejsce zamieszkania Św. Piotra oraz Jardenit – symboliczne miejsce chrztu Jezusa. Byliśmy w Banias – Cezarei Filipowej, gdzie Jezus zapytał Piotra: A ty, za kogo mnie uważasz? Kim dla ciebie Jestem? To pytanie też padło do nas, bardzo mocno wybrzmiało w moich uszach i sercu, a także komentarz ks. Tomasza, że mam w swoim powołaniu iść za Jezusem, a nie przed Nim, iść za Jezusem, tzn. nie narzucać Mu swoich planów, spraw. Na koniec pobytu w Ziemi Świętej pojechaliśmy na północ od Nazaretu, czyli na Górę Karmel. Stąd mogliśmy podziwiać piękne widoki Morza Śródziemnego, brzegi Libanu, potężne miasto Hajfa ścielące się u naszych stóp z największym na Bliskim Wschodzie portem dla statków. W drodze powrotnej na lotnisko w Tel Awiwie podziwialiśmy piękne krajobrazy tego kraju.

Słowa naszego przewodnika ks. Tomasza zapoznawały nas z historią tych miejsc, towarzyszyła temu jednocześnie doniosła atmosfera, codzienna Eucharystia w ważnych miejscach a także w każdym miejscu był odczytywany fragment Pisma Świętego oraz dodawane było kilka słów komentarza. Wszystko to nadawało głębszy sens temu, w co wierzę, a także pomagało inaczej spojrzeć na swoje problemy i trudne sprawy pozostawione w rodzinie, wspólnocie. Tak sobie myślę, że jeśli na coś cierpię, to na zanik świadomości, że Chrystus jest realnie obecny w Eucharystii. Dzięki tej pielgrzymce na nowo odkryłam, że Hostia na ołtarzu, w tabernakulum, w monstrancji, w moim sercu – to realnie obecny, żywy Bóg – „Jestem, Który Jestem”. Za czasów Jezusa ludzie mieli problem, żeby odkryć w tym człowieku Boga, a my – ja, mam problem, aby w kawałku białego chleba odkryć Żywego Boga, Jego nieustanną obecność. Tych wszystkich głębokich, wewnętrznych przeżyć i uczuć, które towarzyszą cały czas, nie da się po prostu opisać, to po prostu trzeba samemu przeżyć, czego życzę każdemu. Pobyt na ziemiach Pana Jezusa był owocnym czasem pielgrzymki a może bardziej rekolekcji… za wszelkie dobro, łaski, których doznałam podczas tej wędrówki Chwała Panu i wielkie podziękowania w stronę Dobrodziejów, szczególnie moich Rodziców, dzięki którym mogłam tam być.

S.Piotra

Wyślij komentarz