Moje zamyślenia o wierze…

Wiara która czyni cuda 

            Ilekroć czytam ewangeliczny opis uzdrowienia paralityka, za każdym razem widzę tę scenę z innej strony. Jednak zawsze bardzo głęboko poruszają mnie słowa, które zgodnie powtarzają wszyscy trzej Ewangeliści: „Jezus widząc ich wiarę rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” ( por. Mt. 9,2; Mk. 2,5; Łk. 5,20 ). Te słowa zdają się być odpowiedzią na pytania i wątpliwości, jakie rodzą się przy rozważaniu tej sceny.

            Paralityk sam nie prosił Jezusa o uzdrowienie – może on nawet nie chciał już być zdrowy? może już tak przywykł do swojej choroby, że było mu już tak dobrze… może wolał być sparaliżowany, bo było „wygodne” – inni opiekowali się nim, nosili go na łożu – a gdyby wrócił do zdrowia, musiałby znowu zacząć żyć „na własny rachunek” – a to wymaga codziennego trudu…Ten paralityk jest chyba jedynym chorym w całej Ewangelii, który – spotkawszy się z Jezusem – nie prosi o uzdrowienie…

            Z drugiej strony, również ci, którzy przynieśli paralityka – nie prosili Jezusa „wprost” aby go uzdrowił, ale ta prośba była tak wyraźnie „wypowiedziana” przez to wszystko, co zrobili… ( por. Mt. 9, 1 – 7; Mk. 2, 1 – 12; Łk. 5, 17 – 25 ). Oni zapewne byli przyjaciółmi paralityka, bo jakiż inny „motyw” dyktowałby taki trud… Przynieśli swojego przyjaciela, a … „nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk…” ( Mk. 2,4 ).     Ileż wysiłku musiało ich to kosztować! A przecież mogli zrezygnować, powiedzieć „trudno, nie przeciśniemy się” albo ustawić się tak, aby być przy drodze, gdy Jezus będzie wychodził… Oni jednak zrobili inaczej… Jak wielka musiała być ich MIŁOŚĆ do chorego przyjaciela!

            Jezus momentalnie to odczytuje i docenia – „widząc ich wiarę” uzdrawia paralityka. Uzdrawia go, choć na pewno „wie z góry” że ten niekoniecznie będzie swoim  uzdrowieniem „zachwycony” – tylko Łukasz zauważa : „poszedł do domu wielbiąc Boga”… ; wg. relacji pozostałych Ewangelistów, uzdrowiony „wstał i poszedł do domu”… bez słowa…

            Wiara owych czterech, którzy przynieśli paralityka zachwyca, ale równocześnie każe zastanowić się, skąd czerpie swoją moc?… Myślę, że mocą tej wiary jest pokorna, bezgraniczna ufność i trud wytrwałości. Ten wysiłek, jaki ponieśli przyjaciele paralityka wymagał ogromnego poświęcenia i wytrwałości. Ale równie wielka jest ich ufność i pokora – oni spuścili łoże, na którym leżał paralityk, ale sami pozostali niewidoczni, nie zeskoczyli i nie „pochwalili się”: „to my go przynieśliśmy”…

            W Ewangelii wielokrotnie pokazana jest POKORA i WYTRWAŁOŚĆ, która „owocuje” WIARĄ czyniącą cuda, uzdrawiającą, ocalającą… Popatrzmy na niektóre takie przykłady :

➢     Setnik z Kafarnaum proszący o uzdrowienie swojego sługi ( por. Mt. 8, 5 – 13 ); Łk. 7, 1 – 10 ). Przecież to był Rzymianin, poganin, okupant – i on prosi Żyda – a do tego prosi nie dla siebie, ale za swojego sługę! Jego WIARĘ Jezus podkreśla bardzo dobitnie : „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” ( Mt. 8, 10 ).

➢     Kobieta kananejska prosząca o uzdrowienie opętanej córki ( por. Mt. 15, 22 – 28; Mk. 7, 25 – 30 ). Choć wiedziała, jaką niechęć, wręcz pogardę żywią Żydzi dla pogan – jednak wytrwale szła za Jezusem i wołała : „Ulituj się nade mną”… I nie zwątpiła nawet wtedy, gdy usłyszała : „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom” ( Mt. 15,26 ). Jezus i ją stawia za wzór : „O niewiasto, wielka jest twoja wiara”.

➢     Kobieta cierpiąca na krwotok ( por. Mt. 9, 20 – 22; Mk. 5, 25 – 34; Łk. 8, 43 – 48 ). Kiedy już „wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swoje mienie wydała – a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej” – jak „tonący brzytwy” uchwyciła się wiary, że uzdrowi ją dotknięcie się choćby tylko frędzli płaszcza Jezusa… Uwierzyła, że to jest jej jedyny ratunek i nie zawahała się wejść w tłum otaczający Jezusa, choć zdawała sobie sprawę z tego, że postępując tak – łamie Prawo – była przecież „cierpiąca na upływ krwi” – a więc wg Prawa – nieczysta, i nie wolno jej było stykać się z ludźmi. A Jezus „poczuł” jej dotyk, choć dotknęła tylko frędzli Jego płaszcza – ale to był DOTYK WIARY, na który Jezus odpowiada z ogromną łagodnością i delikatnością – wręcz czule: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości” ( Mk. 5, 34 ).

Te przykłady są umocnieniem dla nas, którzy jeszcze  nie  umiemy  wierzyć tak, jak setnik

z Kafarnaum, Syrofenicjanka czy przyjaciele paralityka. Zachęcają do trudu wytrwałego „zdobywania” WIARY, która cuda czyni. A Jezus, który wynagrodził wiarę tych, którzy przynieśli paralityka – On i nasz trud, pokorę i wytrwałość dostrzeże i wynagrodzi. On sam pomnoży i umocni naszą wiarę tak, że pozwoli nam ona góry przenosić i chodzić po morzu – obyśmy tylko nie zaprzestali trudu, oby nie zabrakło nam wytrwałości i pokory, by Jezusa prosić i „dotknąć się Go” nawet „łamiąc prawo”.

                                                                                                        S. M. Hieronima Zymela

Wyślij komentarz